Reklama
  • Piątek, 23 grudnia 2016 (13:05)

    Andrzej Kopiczyński. Odszedł cztery miesiące po żonie

Reklama

Wiadomość o śmierci Andrzeja Kopiczyńskiego dotarła do nas w miniony czwartek. Jakiś czas temu aktor trafił do szpitala z objawami zapalenia oskrzeli. Jeszcze kilka dni wcześniej osoba z jego otoczenia zapewniała nas, że jego stan jest poważny, ale stabilny.

Niestety, nie miał już kontaktu ze światem. Nie zdawał sobie sprawy z tego gdzie przebywa, nie wiedział też, że 25 października upłyną cztery miesiące od śmierci Moniki Dzienisiewicz. Jego żony.

Pod koniec czerwca pani Monika, jak co dzień, jechała do szpitala odwiedzić męża. W pewnym momencie poczuła się źle. Zjechała na pobocze, wyszła z samochodu, upadła. Mimo natychmiastowej pomocy, nie udało jej się uratować.

Andrzej Kopiczyński i Monika Dzienisiewicz poznali się w 1978 roku na planie serialu „Życie na gorąco” w bajecznych krajobrazach Krymu. Po pewnym czasie zamieszkali razem. Ślub wzięli po dwóch dekadach.

Spokojny rytm codzienności zakłóciły choroby

Aktor miał już za sobą trzy małżeństwa. Pierwsze, studenckie trwało krótko, potem wiązał się z aktorkami Marią Chwalibóg i Ewą Żukowską. Jedyna córka Ewy i Andrzeja, Katarzyna, nie poszła w ślady rodziców.

Ona też uczyniła pana Andrzeja dziadkiem trojga wnuków: Kacpra oraz bliźniąt Tomasza i Łukasza. Pani Monika była z kolei dwukrotną rozwódką (z Wowo Bielickim i Danielem Olbrychskim) i mamą jedynaka Rafała Olbrychskiego.

Rafał miał świetny kontakt z ojczymem, który był jego powiernikiem i przyjacielem, jednak nigdy nie starał się zająć miejsca ojca.

Z czasem spokojny rytm codziennego życia zaczęły zakłócać choroby. Pan Andrzej przeszedł zawał serca, pani Monika miała problemy ze wzrokiem. Ale najgorsze miało dopiero nadejść.

Kilka lat temu Monika Dzienisiewicz ujawniła, że jej mąż cierpi na chorobę Alzheimera. Z czasem ograniczył swój udział w życiu kulturalnym i artystycznym stolicy, by w końcu zupełnie z niego zrezygnować. Choroba postępowała bardzo szybko.

Pani Monika sprawowała nie tylko codzienną opiekę nad mężem, ale musiała również przejąć kontrolę nad finansami. Z oddaniem dbała o jego bezpieczeństwo. Pan Andrzej, jak każdy cierpiący na tę chorobę, stawał się niecierpliwy, miewał gorsze momenty.

Mimo sugestii przyjaciół, pani Monika nie zdecydowała się oddać męża do zakładu opiekuńczego. – Przynajmniej na razie. Dopóki wystarczy sił – tłumaczyła.

Ciągle coś nam staje na przeszkodzie

Po śmierci żony Andrzej Kopiczyński znalazł się w trudnej sytuacji. Chęć przejęcia opieki nad ojczymem deklarował Rafał Olbrychski. Okazało się jednak, że nie może być opiekunem prawnym, skoro jest najbliższa rodzina: córka. I to ona przejęła opiekę nad ojcem. – Rzadko się widujemy. Ja pracuję. Ciągle coś nam staje na przeszkodzie – tłumaczył wcześniej Andrzej Kopiczyński swoje relacje z córką.

Po śmierci Moniki Dzienisiewicz Ewa Żukowska, mama pani Katarzyny, w emocjonalnej wypowiedzi dała do zrozumienia, że nie poczuwa się do żadnych zobowiązań wobec byłego męża.

Dyrektor Ośrodka Alzheimerowskiego na południu Polski zaproponował aktorowi miejsce w swojej placówce. Ale ze względu na stan jego zdrowia córka pana Andrzeja nie skorzystała z tej możliwości. Zanim trafił do szpitala, zajmowała się nim troskliwie z pomocą opiekunki. Towarzyszyła mu do końca.

Życie na gorąco

Zobacz również

  • Nie ma nic gorszego dla rodziców, jak pochować własne dziecko. Tego bólu los nie oszczędził Danucie i Lechowi Wałęsom. 8 stycznia zmarł ich 43-letni syn Przemek. Został znaleziony martwy w... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.