Reklama
  • Wtorek, 27 grudnia 2016 (11:05)

    Andrzej Kopiczyński. Odszedł wielki aktor

Kiedy w czerwcu nagle odeszła jego ukochana, cierpiący na Alzheimera aktor był w szpitalu. Dziś są już razem.

Od trzech lat chorował na Alzheimera, a po śmierci żony Moniki Dzienisiewicz-Olbrychskiej (†77), która w czerwcu tego roku nagle doznała wylewu prowadząc samochód, jego stan bardzo się pogorszył. Doszły problemy z sercem i ogólne osłabienie organizmu.

Choć Andrzej Kopiczyński (†82) nie do końca zdawał sobie sprawę z tragicznej śmierci ukochanej, musiał odczuwać brak żony. Wcześniej Monika codziennie odwiedzała go w ośrodku, mówiła do niego, głaskała czule po policzku.

Reklama

Cieszyła się, że ma dobre warunki i całodobową opiekę. Miała nawet wrażenie, że choroba nie postępuje tak szybko. Kiedy żona przestała się pojawiać, stracił motywację do walki o życie.

Aktor odszedł nad ranem 13 października

I znowu jest u boku swojej ukochanej Moniki. Wspólnie przeżyli niemal 40 lat. Poznali się w Jałcie na Krymie w czasie realizacji serialu „Życie na gorąco” w 1978 roku. Oboje byli po przejściach.

– Jałta była przepiękna, szalenie romantyczna i zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia – wspominała po latach Monika Dzienisiewicz-Olbrychska. – Choć nie zawsze było łatwo, udało nam się w życiu. Jesteśmy z sobą szczęśliwi – mówił Andrzej. Byli dla siebie wsparciem.

W 2002 roku Monika zachorowała na boreliozę, miała problemy ze wzrokiem. – Z dnia na dzień z osoby funkcjonującej normalnie stałam się niepełnosprawna. Osobą, bez której nie przeszłabym przez to, był Andrzej. Moja podpora pod każdym względem – mówiła.

Potem, kiedy mąż dostał zawału serca, ona odwiedzała go w szpitalu i czuwała przy łóżku. A kiedy zdiagnozowano u niego chorobę Alzheimera, dopóki mogła, opiekowała się ukochanym w domu. Dziś oboje są już w innym świecie. Razem.

Dobry Tydzień

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.