Reklama
  • Poniedziałek, 6 marca (10:05)

    Anna Popek. Dzielnie zniosła leczenie w szpitalu

Posłuchała lekarzy. Zapewnia, że nigdzie nie biegnie, nigdzie się nie spieszy...

Zaczęło się od jesiennej grypy. Dziennikarka zlekceważyła jej objawy. Myślała, że osłabienie samo przejdzie, nie chciała się położyć do łóżka, chodziła do pracy.

Dziwiła się tylko, że szybko się męczy, że po przejściu ledwie kilku metrów łapie zadyszkę. Nagle serce lubianej prezenterki zaczęło bić jak szalone. Nierówno, a tętno sięgało momentami nawet 180 uderzeń na minutę! Zdecydowała się pójść do kardiologa.

Kłopoty z sercem

Reklama

Okazało się, że gwiazda TVP ma arytmię... – Na szczęście lekarz zadziałał błyskawicznie i prosto z badania pojechałam karetką do szpitala, bo bano się mnie wypuszczać z przychodni – przyznała Popek.

Podano jej odpowiednie leki i skierowano na zabieg, który miał poprawić jej kondycję. Wróciła do domu i czekała na przyjęcie do Centrum Kardiologii w Józefowie, gdzie miała być przeprowadzona operacja.

Modlitwa

Nie chciała się zamartwiać i bezczynnie czekać, więc jeszcze dzień przed zabiegiem prowadziła w Zabrzu bal Fundacji Rozwoju Kardiochirurgii. Pomyślała, że jest blisko Częstochowy, że warto na chwilę się tam zatrzymać i pomodlić się o zdrowie przed cudownym obrazem.

– Jasna Góra to dla nas bardzo ważne miejsce. Jak coś istotnego dzieje się w moim życiu, muszę tam być i się pomodlić. Z takiej rozmowy z Bogiem czerpię siłę – przyznała dziennikarzom. Spokojna, ufając w powodzenie leczenia, pojechała więc do szpitala.

Lekarzom udało się przez tętnicę udową wprowadzić specjalną elektrodę, która dotarła do serca i we właściwe miejsca wysłała drobne impulsy elektryczne. Podczas trwającego dwie godziny zabiegu dziennikarka musiała być przytomna. Zniosła to dzielnie...

– Człowiek leży na stole operacyjnym i czuje się jak opakowanie na własne serce. Nic od niego nie zależy. A serce żyje własnym życiem, skacze, przyspiesza, zwalnia – opowiadała Popek. Lekarze byli zadowoleni z wyników operacji. Przestrzegali jedynie dziennikarkę, by nieco zwolniła tempo, by więcej myślała o sobie, a nie tylko o pracy. Zero stresu – Proszę nie narażać się na zbytni stres – usłyszała od kardiologa.

– Lekarz powiedział, że po tej operacji jedynym ratunkiem jest odpoczynek. Nie mogłam sobie pozwolić na dłuższy urlop, więc musiałam po prostu zmienić tryb życia i o siebie zadbać – przyznaje Popek. Stara się codziennie wychodzić z domu 15 minut wcześniej niż kiedyś, tak by się nie denerwować, że może się spóźnić na nagranie lub zebranie w redakcji.

– Lepiej jakieś spotkanie przełożyć, niż na siłę się spieszyć – uważa teraz. Uznała, że więcej czasu będzie spędzać na świeżym powietrzu. – To są marszobiegi i długie spacery. Mam silną motywację – zapewniła dziennikarzy. Najbardziej ucieszyła się z tego suczka Karmelka, bo może z panią częściej pohasać po parku. Zazwyczaj aż dwa razy dziennie.

Piotr Rams

Takie jest życie

Zobacz również

  • Nie ma nic gorszego dla rodziców, jak pochować własne dziecko. Tego bólu los nie oszczędził Danucie i Lechowi Wałęsom. 8 stycznia zmarł ich 43-letni syn Przemek. Został znaleziony martwy w... więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.