Reklama
  • Środa, 1 marca (11:05)

    George Michael. Co go zabiło?

W świąteczny czas Bożego Narodzenia nie sposób nie usłyszeć z głośników na całym świecie piosenki Last Christmas. Ten wielki przebój nagrał ponad 30 lat temu brytyjski superduet Wham! Jego wielką gwiazdą był zabójczo przystojny chłopak z utlenionymi włosami George Michael.

Obdarzony wyjątkowym głosem, muzykalnością i talentem nagrywał przebój za przebojem, stając się światową gwiazdą numer 1. Przez lata sprzedał ponad 100 milionów płyt. Dał niezliczoną ilość koncertów. Na jednym z nich zgromadził rekordową liczbę widzów – 160 tysięcy!

Reklama

I nagle, jak grom z jasnego nieba, spadła straszna wiadomość: George Michael nie żyje. Artysta zmarł w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia w swoim domu w Londynie, w wieku zaledwie 53 lat, pogrążając w rozpaczy miliony fanów. Po pierwszym szoku zaczęły pojawiać się pytania.

Co spowodowało tragedię? Czego nie wiedzieliśmy o tym człowieku? Wcześniej z rzadka dobiegały niepokojące sygnały. Ale teraz już wiadomo, że jego na pozór bajkowe życie naznaczone było cierpieniem i bolesnymi upadkami… Artysta od lat zmagał się z problemami zdrowotnymi. Spowodowane były uzależnieniem od alkoholu i narkotyków. Zaczął po nie sięgać w stanie załamania nerwowego po stracie przyjaciela Anselmo. I kiedy po 3 latach wychodził już z depresji, zmarła jego ukochana mama.

Był z nią silnie związany. To ona, z zawodu tancerka, pierwsza dostrzegła w swoim najmłodszym synu wielki talent muzyczny, zapisała go na lekcje gry na skrzypcach, zachwycała się jego śpiewaniem.

Kiedy zmarła na nowotwór skóry, dla George’a nic już nie było takie samo

Te dwie śmierci naznaczyły życie artysty na zawsze. Przez ostatnie lata nadwerężone zdrowie piosenkarza dawało mu się coraz bardziej we znaki. W 2011 roku musiał odwołać trasę koncertową z powodu powikłań po ostrym zapaleniu płuc.

W stanie krytycznym trafił wówczas na oddział intensywnej terapii szpitala w Wiedniu, gdzie kilka dni przebywał w śpiączce farmakologicznej. Cudem przeżył. Podniósł się, ale organizm był coraz bardziej wyczerpany, a jego fenomenalny głos coraz słabszy… Dopiero teraz wychodzą na jaw poruszające informacje na temat działalności charytatywnej George’a Michaela oraz aktów bezinteresowności i dobroczynności, którymi nigdy się nie afiszował.

Mimo iż sam ciężko chorował, po cichu pomagał potrzebującym. Przekazywał miliony funtów na walkę z głodem w Afryce. Hojnie wspierał organizacje charytatywne pomagające chorym na AIDS. Nierozpoznany przez nikogo, pracował jako wolontariusz w schronisku dla bezdomnych. Nie tylko miał wielkie serce, ale także był ciepłym i uprzejmym człowiekiem. 4 lata temu nagrał przejmującą piosenkę White Light (Białe światło).

Śpiewał w niej z chłopięcą przekorą, że znów udało mu się uciec śmierci. Ale ona krążyła już bardzo blisko.

Dopadła go w ostatnie Boże Narodzenie, o którym ponad 30 lat temu tak pięknie śpiewał. Przypadek? Zbieg okoliczności? A może George Michael sam wpuścił ją do domu, czując, że do dalszej ucieczki nie starcza mu już tchu…

Zobacz również

  • Gdy jej ukochany zmarł tragicznie, straciła sens życia. Zaraz po tym dowiedziała się, że jest śmiertelnie chora. Nie chciała cierpieć. Odeszła tak, jak zaplanowała. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.