Reklama
  • Wtorek, 3 stycznia (13:10)

    Joanna Kurowska. Czy z kolejnej tragedii również się podniesie?

Ledwo Joanna Kurowska (52) pozbierała się po jednej tragedii, a tu kolejny cios.

– Jestem zdruzgotana, bo zmarł mój młodszy kuzyn, który był poważnie chory na cukrzycę. Właśnie jadę do Rumi na pogrzeb – wyznała nam z bólem aktorka.

– Wychowaliśmy się w jednym domu, byliśmy nierozłączni. To dla mnie wielka strata… 2 lata temu zawalił jej się świat. Mąż aktorki, dziennikarz sportowy Grzegorz Świątkiewicz (†55), przegrał walkę z chorobą. Została sama z nastoletnią Zosią. Myślała, że po tej tragedii nigdy już się nie podniesie. Na co dzień zaradna, towarzyska i zawsze uśmiechnięta, jawiła się innym jako osoba beztroska i szczęśliwa.

Reklama

– Mam w sobie dużo melancholii i smutku, a wesołość w dużym stopniu jest wypracowana. Śmiech to taka moja tarcza ochronna – tłumaczyła. Niedawno wyznała, że śmierć męża nie była jedyną tragedią, która ją w życiu spotkała.

– W dzieciństwie zmarł mój rodzony brat, a zanim urodziła się Zosia, straciłam dziecko – mówiła w jednym z telewizyjnych programów. Podkreśliła jednak, że mimo to nie obraża się na życie i potrafi doceniać chwile szczęścia.

Miała nadzieję, że jej limit nieszczęść się wyczerpał. Śmierć kuzyna jest też wielką tragedią dla jej schorowanej mamy, która mieszkała z nim na co dzień przez ścianę. – Teraz najbardziej martwię się o jej zdrowie, bo mama ma chorobę Parkinsona. Dlatego muszę się starać, żeby dzielnie zniosła ten trudny czas – mówi aktorka.

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.