Reklama
  • Piątek, 13 stycznia (08:05)

    Kryzys Agnieszki Chylińskiej

To, co było jej sensem życia, rozczarowało... Ale ona nigdy się nie podda!

Reklama

Wokalistka za sukces uznała to, że wydanie jej najnowszej płyty „Forever child” udało się utrzymać w tajemnicy aż do dnia premiery. Ale nieporównywanie większe wrażenie niż sam krążek wywołało to, co towarzyszyło jego promocji.

Agnieszka Chylińska zaprezentowała się w diametralnie innym – nowym wizerunku. Z delikatnej blondynki, eksponującej swoją kobiecość i chętnie opowiadającej o urokach macierzyństwa i wartości rodziny, zmieniła się w ostrą rockową dziewczynę, podobną do tej, którą jej fani świetnie pamiętają sprzed lat.

Ale jeszcze większy szok artystka wywołała, uchylając rąbka tajemnicy na temat swojego życia prywatnego.

– To jest właśnie tak, jak z tą Angeliną Jolie. Ona ma takie piękne, kolorowe życie... na wierzchu. A potem się okazuje, że nie do końca halo – powiedziała, powodując tym samym lawinę medialnych doniesień o rychłym rozpadzie jej małżeństwa. 

– Prywatnie zbieram swoje życie do kupy – zwierzała się, a kiedy spekulacje o rozwodzie nie ustawały, wreszcie, głęboko rozczarowana tym, że z jej słów media wyciągają pochopne wnioski, oświadczyła: – Śmieję się z moim mężem Markiem, że myśmy sobie zrobili symulację rozwodu w tabloidach. I powiało czymś bardzo niefajnym – podsumowała tę sytuację.

Wokalistka, która wraz z mężem wychowuje troje dzieci: 10-letniego Ryszarda, 6-letnią Esterę i 3-letnią Krysię, zapewniła też, że nie złożyła pozwu rozwodowego.

– Kiedy robiłam tę płytę, a robiłam ją ładnych parę lat, bywały w moim życiu prywatnym momenty kiepskie na maksa. Minął ten czas i mam nadzieję, że moje sprawy się wyprostują – wyznała szczerze. Ale źródłem rozczarowań okazało się dla niej nie tylko małżeństwo, lecz także macierzyństwo.

Nic na to nie wskazywało, kiedy jeszcze niedawno udzielała entuzjastycznych wywiadów o byciu mamą. – Uratowały mnie moje dzieci: dzięki nim odzyskałam to prostoduszne i prostolinijne spojrzenie na rzeczywistość – mówiła gwiazda, kiedy zaledwie cztery lata temu, w 2012 roku, promowała swoją pierwszą książkę dla dzieci „Zezia i Giler”.

Chociaż bardzo kocha trójkę swoich pociech, żałuje, że ostatnie lata zdecydowała się poświęcić wyłącznie im. – Powinny być zdrowe proporcje, mam czas dla dzieci i mam czas dla siebie. Ja to właśnie spieprzyłam, ja się w pełni przez siedem lat poświęciłam dzieciom. Przegrzałam bardzo – wyznała niedawno w rozmowie z Magdą Mołek, przyznając, że jest tym głęboko rozczarowana.

Może byłoby inaczej, gdyby zdecydowała się częściej korzystać z pomocy innych osób. – Wszystko chciałam robić sama, żadnej niani, żadnego ściągania rodziców. Chciałam wszystkim pokazać, jaka jestem dzielna, i to mnie umordowało na maksa – ocenia dzisiaj wokalistka.

Pani Agnieszka nie ukrywa również, że czuje się zagubiona. Po raz kolejny w życiu znalazła się na zakręcie. Dwa lata temu mówiła, że dzięki katolickiemu publicyście, Szymonowi Hołowni, zbliżyła się do wiary i chętnie czyta żywoty świętych, bo lubi równać do najlepszych.

 – Chciałam znaleźć swoje miejsce w rodzinie, w Kościele, a nie mieszczę się – twierdzi teraz. – Staram się to zweryfikować. Na razie czuję się zaklinczowana. Historia mojego życia się toczy. Najbardziej w ostatnich latach zniszczyło mnie poczucie, że już wiem, jak żyć. Nie. Nie wiem, jak żyć. I mówi to kobieta, która ma czterdzieści lat, która coś tam pozornie ogarnia... – przyznaje.

Dobry Czas

Zobacz również

  • W Nowy Rok wchodzi z nadzieją, że pokona nałóg, wróci do normalnego życia i na plan filmowy. Wiele wskazuje na to, że tym razem jej się uda! więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.