Reklama
  • Czwartek, 23 lutego (15:00)

    Lidia Nowiko wa „Mała Moskwa”. Wolała śmierć niż życie bez ukochanego

Tragicznie zakończony romans żony oficera Armii Czerwonej z polskim sierżantem Wojskowej Służby Wewnętrznej przez wiele lat był tematem tabu. Zniszczono wszystkie dokumenty tej sprawy, a świadkowie zostali zmuszeni do milczenia. Pochodząca z białoruskich Kustowicz Lidia Siergiejewna Nowikowa pojawiła się w Legnicy na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

Wraz z mężem, wojskowym lekarzem, oraz dwójką kilkuletnich synów zamieszkała w zamkniętej radzieckiej enklawie przy ulicy Mariana Buczka. Wojska radzieckie zajmowały wtedy ponad trzydzieści procent przedwojennej zabudowy, a Legnicę, gdzie mieściło się dowództwo Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej i stacjonowało wówczas piętnaście tysięcy żołnierzy z rodzinami, nazywano „Małą Moskwą”. Piękna i elegancka Rosjanka poznała żonatego podoficera żandarmerii wojskowej – Edwarda Jońcę.

Reklama

Ryzykowali bardzo wiele, bo kontakty między Rosjanami a Polakami były surowo zabronione, zaś Rosjan, których przyłapano na romansie z miejscowymi, odsyłano zazwyczaj do domu. Nie chodziło o małżeńską niewierność. Dla dowództwa garnizonu intymne kontakty polsko-radzieckie stanowiły zagrożenie polityczne, gdyż były gorszącym przykładem dla innych radzieckich małżeństw. Poza tym istniało ryzyko pozyskania w ten sposób wojskowych tajemnic.

Kochankowie spotykali się w sekrecie przez kilkanaście miesięcy

Ich uczucie było tak intensywne, że na miłosne schadzki umawiali się między innymi w mało oświetlonych piwnicach oraz innych zaułkach i – jak głosi plotka – gdyby nie małżonka sierżanta Jońcy, namiętny romans trwałby o wiele dłużej. Kiedy zorientowała się, że jest notorycznie zdradzana, zawiadomiła odpowiednie władze, przez co rosyjskie małżeństwo dostało nakaz spakowania się w ciągu trzech dni i powrotu do Związku Radzieckiego.

Ptaki podziobały jej nos

Dla wrażliwej, zakochanej z wzajemnością Rosjanki zabrzmiało to jak wyrok, z którym nie mogła się pogodzić. W piątek, 8 października 1965 roku w trakcie pakowania rzeczy powiedziała mężowi, że wychodzi do kiosku po papierosy. Naprawdę pojechała do Lasku Złotoryjskiego, gdzie popełniła samobójstwo, wieszając się na apaszce. Miała wówczas 33 lata. Zaginionej kobiety Rosjanie bezskutecznie szukali przez trzy dni, w końcu poprosili o pomoc polską milicję. Na ciało Nowikowej natknęła się przypadkowo grupa nastolatków wracająca z grzybobrania.

– Byłam świeżo upieczoną milicjantką. Dostałam pierwsze poważne zadanie i została mi trauma do końca życia. To, co zobaczyłam tamtego wieczoru, do dziś widzę w najdrobniejszych detalach. Ptaki podziobały jej nos. Ładnej, jasnej blondynce. Delikatna, średniego wzrostu, zgrabnie zbudowana, ładny biust. Na czarno, lekko ubrana, w bluzeczkę i spódniczkę za kolana – wspominała po latach Jadwiga Mamoń uczestnicząca w oględzinach miejsca zdarzenia. Po śmierci Lidii Nowikowej jej mąż wrócił z dwójką dzieci do ZSRR.

Kochanka jego żony w trybie pilnym przeniesiono do Wrocławia i wszczęto wobec niego dochodzenie. Pięć lat później odszedł ze służby, jego losy do dziś są nieznane. Według jednej wersji – zginął w wypadku samochodowym, według innej – założył nową rodzinę i pozostał we Wrocławiu. Są i tacy, którzy twierdzą, że co roku, w dniu śmierci ukochanej, składa na jej grobie ogromny bukiet kwiatów. Na cmentarzu komunalnym przy ul. Wrocławskiej na odrestaurowanym kilka lat temu grobie Rosjanki (kwatera 4C) codziennie palą się znicze.

Powiedziała mu mama

Reżyser Waldemar Krzystek wychował się w Legnicy. Przez wiele lat mieszkał obok otoczonego murem radzieckiego osiedla. Historię o tragicznej miłości Rosjanki i Polaka usłyszał od mamy. Film „Mała Moskwa” miał premierę w 2008 roku. Otrzymał nagrodę na festiwalu w Gdyni, pokonując „33 sceny z życia” Szumowskiej oraz „Cztery noce z Anną” Skolimowskiego.

Życie na gorąco

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.