Reklama
  • Środa, 21 grudnia 2016 (10:05)

    Olga Szomańska. W tragicznym wypadku zginął jej ukochany tata…

Reklama

Zaskakuje rewelacyjnymi wcieleniami w muzycznym show Twoja twarz brzmi znajomo, w serialu M jak miłość budzi sympatię jako Marzenka. A do tego Olga Szomańska (33) przed kilkoma laty była solistką u samego Piotra Rubika (48)! Wtedy z Przemysławem Brannym (45) śpiewali Niech mówią, że to nie jest miłość, utwór promujący oratorium Tu Es Petrus.

Niewielu wie, że jako jedyna Polka wystąpiła rok temu ze słynnym tenorem Andreą Boccellim (58). I to ona wykonuje czołówkę, którą znamy z serialu Pierwsza miłość. Wydała też płytę Nówka. Skąd te niezwykłe talenty muzyczne u aktorki?

Uzdolnienia artystyczne zawdzięcza mamie Elżbiecie, która ukończyła dyrygenturę, i tacie Włodzimierzowi – utalentowanemu kompozytorowi, który założył zespół wokalny Spirituals Singers Band.

– Wychowywałam się pod fortepianem. Siedziałam tam, gdy tata pisał muzykę – wspomina w rozmowie z Rewią. Ale choć widzimy ją nieodmiennie uśmiechniętą, w sercu wciąż ma niezagojoną ranę! 2 lata temu przeżyła wielką tragedię.

W maju 2014 roku zawodowy kierowca, który wiózł Spirituals Singers Band na koncert, zasnął, zjechał na pobocze i uderzył w źle zamontowaną barierę energochłonną. W wyniku wypadku jej tato stracił życie.

– Jako dziewczynka nie zdawałam sobie sprawy z tego, że obcuję z geniuszem. Mówiłam wtedy do niego: niech ci będzie, i śpiewałam. Teraz, kiedy go nie ma, wiem, jakim był wspaniałym muzykiem. Piosenki, które stworzył, są doskonałe i wzmacniają mnie.

Był wybitną osobowością i wielką inspiracją dla wielu ludzi, występowaliśmy razem niemal do jego ostatnich dni. Dałabym wszystko, żeby móc zaśpiewać z tatą. Żałuję, że nie widzi tego, jak dobrze zaczęło mi się układać w życiu zawodowym. Byłby z pewnością dumny. Czasem myślę, że to właśnie on gdzieś tam w niebie rozpostarł ramiona i opiekuje się mną – mówi wzruszona pani Olga.

Elżbieta i Włodzimierz Szomańscy, mimo wielu swoich sukcesów, byli niezwykle skromni.

Stworzyli kochającą się rodzinę

Przeżyli 47 lat w wielkiej miłości. – Kiedy mama występowała, ojciec, mimo że miał bardzo dużo własnej pracy, z chęcią z wielkiego kompozytora zmieniał się w jej kierowcę. Kiedy z kolei on pracował, mama w wolnej chwili stawała się jego garderobianą – opowiada artystka.

– I to wyniosłam z domu – że można się realizować i pomagać sobie wzajemnie. Tata powtarzał: rodzina jest najważniejsza! Wciąż z mamą i moją siostrą Agatą próbujemy na nowo poukładać nasz świat, który bez taty nigdy już nie będzie taki sam. Podziwiam mamę. Zawsze była mądra i silna. Zrealizowana zawodowo, ale też oddana rodzinie. Jest dla mnie wzorem.

Mimo ogromnej tragedii, zespół Spirituals Singers Band wciąż gra, a jego liderem jest Elżbieta Szomańska, która kontynuuje dzieło męża. Olga Szomańska powiela rodzinne wzory: na scenie jest artystką, a w domu po prostu mamą i żoną.

– Marcin jest też moim menadżerem, a nasz 4-letni syn Władzio jeździ z nami na koncerty. Wbrew pozorom dobrze radzimy sobie z oddzielaniem życia prywatnego od zawodowego – przekonuje aktorka.

Poznali się w teatrze

Każde z nich było po trudnych doświadczeniach. – Chyba zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia, ale musieliśmy dać sobie sporo czasu, zwłaszcza ja, by wyleczyć rany z przeszłości – mówi aktorka.

– Marcin walczył o mnie i tym mi zaimponował. Tak bardzo we mnie wierzył. Rola gospodyni pensjonatu w M jak miłość jest jej bardzo bliska.

– Jestem perfekcyjną panią domu, sprzątam, piorę, gotuję. Jestem taka trochę śląska pszczoła, u której wszystko musi być na czas zrobione. Gdy wysiadam z pociągu, a na peronie czekają moi dwaj mężczyźni, to w jednej chwili przestaję być artystką.

Odpoczywam z synkiem, dla którego jestem księżniczką. Powtarzam Władziowi, że jest wyjątkowym dzieckiem, bo ma… dziadka krasnala – zdradza nam pani Olga.

Skrzaty – jeden z symboli Wrocławia, upamiętniają również znane postacie. Niedawno pod wrocławską filharmonią stanął Szomol z brodą, drapiący się batutą za uchem – na cześć pana Włodzimierza.

Choć pani Olga mieszka w Warszawie, często odwiedza rodzinny Wrocław. Idzie wtedy z mężem i synkiem na spacer. Obowiązkowym punktem stała się wizyta pod filharmonią, u Szomola. Gdy chłopiec podrośnie, pani Olga opowie mu całą historię niezwykłej, kochającej się rodziny, której siłę daje muzyka!

Zobacz również

  • Gdy jej ukochany zmarł tragicznie, straciła sens życia. Zaraz po tym dowiedziała się, że jest śmiertelnie chora. Nie chciała cierpieć. Odeszła tak, jak zaplanowała. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.