Reklama
  • Poniedziałek, 13 lutego (13:05)

    Ryszard Rynkowski zawdzięcza życie żonie

Patrzyła na niego z wielką miłością. Nie mogła pozwolić, by do siebie strzelił. I wezwała pomoc... pomoc...

Był środek nocy. Ryszard Rynkowski stał na podjeździe swojej willi pod Brodnicą. Trzymał w ręce pistolet. Wymachiwał bronią. Przykładał lufę do skroni. – Zastrzelę się! Zastrzelę – wykrzykiwał. Mogło się to skończyć tragedią, gdyby nie kochająca go kobieta...

Został wdowcem

W latach 70. Ryszard Rynkowski był gwiazdą zespołu VOX. Potem sam nagrał wiele przebojów, takich jak: „Wypijmy za błędy” i „Za starzy, za młodzi”. Mógł powiedzieć, że jest wielkim szczęściarzem. Ale los okazał się przewrotny.

Reklama

W 1992 r. na rodzinę piosenkarza spadł ciężki cios. Jego ukochana żona Hanna zachorowała na raka. Po czterech latach niestety przegrała z chorobą. Gwiazdor został sam z córką Martą. Nadal występował, ale w jego życiu była pustka. Wydawało mu się, że już nigdy nie spotka takiej kobiety jak Hanna. A jednak...

Znów się zakochał

Po jednym z koncertów podeszła do niego o 22 lata młodsza fanka ze Śląska. Poprosiła o autograf, coś zaiskrzyło. Umówili się na kawę. – Pierwsze randki napawały mnie grozą – wspominał gwiazdor. – Edyta była wspaniałą dziewczyną, a obok niej szedł taki stary z brzuchem – dodawał. Wybranka piosenkarza była starsza zaledwie o pięć lat od jego córki. Może dlatego przez jakiś czas pan Ryszard utrzymywał swój nowy związek w tajemnicy. W 2006 r. zdecydował się na ślub, bo już nie wyobrażał sobie życia bez pięknej i wrażliwej Ślązaczki. Wkrótce potem urodził się Ryszard junior. Znów wszystko się układało...

Biegał z bronią

Wydawało się, że piosenkarz nie ma żadnych problemów. Jednak w niedawny listopadowy wieczór wybiegł przed dom. Wzburzony, zdenerwowany, załamany. Swoje pewnie zrobił też alkohol. Artysta groził, że się zabije. Słyszeli to 8-letni syn i zrozpaczona żona...

Pani Edyta zachowała jednak zimną krew. Tak bardzo kochała męża, nie mogła pozwolić, by w przypływie jakiegoś szału spełnił swoją groźbę. Nie wypowiedziała choćby jednego ostrzejszego słowa, które mogłoby ostatecznie wyprowadzić artystę z równowagi.

Zadzwoniła po policję, licząc na to, że mąż na widok mundurowych odłoży pistolet i nie zrobi sobie krzywdy. I tak się stało. Policyjny negocjator łagodnym głosem nakłonił wzburzonego artystę do oddania broni, na którą, jak się okazało miał pozwolenie. – Miał słabszy dzień – tak tłumaczył Rynkowskiego jego menedżer. Policja poinformowała, że gwiazdor po wybryku spędził noc w areszcie.

Wrócił do domu

Gdy wytrzeźwiał, został przewieziony do szpitala psychiatrycznego w Świeciu. Po kilku dniach wrócił do domu. Żona przyjęła go z otwartymi ramionami. Z powrotu taty ucieszył się także 8-letni syn. Wszystko skończyło się szczęśliwie dzięki pani Edycie. Nikt nie ucierpiał, wszystko jeszcze można naprawić...

Kochająca żona szybko wybaczyła mężowi awanturę i próbowała po wszystkim wytłumaczyć jego zachowanie chwilowym załamaniem. Dziennikarze dotarli do jej wstrząsających zeznań. Przyznała, że sytuacja była bardzo nerwowa...

– Chciał się zabić, bo nie ma tylu koncertów, ile by chciał. Boi się, co będzie z jego dalszą karierą – mówiła z troską Edyta Rynkowska. Ponoć zapewniła policjantów, że powodem nocnego zamieszania nie były problemy rodzinne ani te z alkoholem. Podkreśliła, że nie zamierza rozwodzić się z mężem i będzie go z synem wspierać, jak tylko potrafi – doniosła prasa.

Jak widać, piosenkarz ma dla kogo żyć i z pewnością doceni to, co dla niego w trudnym momencie zrobiła kochająca żona. Powinien też pamiętać o swoich fanach, którzy wciąż chcą go słuchać i zapełnią jeszcze niejedną salę koncertową.

Takie jest życie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.