Reklama
  • Środa, 21 grudnia 2016 (13:05)

    Żegnaj Czterdziestolatku. Andrzej Kopiczyński (1934-2016)

W czerwcu niespodziewanie zmarła jego ukochana żona Monika. Kilka dni temu Andrzej Kopiczyński dołączył do niej. Był jednym z aktorów najbardziej kochanych przez publiczność.

Zagrał kilkadziesiąt ról, ale je- go życiową była tylko ta jedna – rola sympatycznego Stefana Karwowskiego w serialu „Czterdziestolatek”. I choć w wywiadach często skarżył się, że przez to „wieczne” skojarzenie reżyserzy nie chcieli go obsadzać w innych filmach, nigdy nie żałował tej decyzji.

Informacja o jego śmierci nadeszła rano 13 października br. – Jestem bardzo zasmucony. Ja z Andrzejem miałem zawsze przyjacielskie relacje. Życzliwy, ciepły, z klasą – mówi nam Roman Kłosowski (87). – Nie sposób było go nie lubić, wielka szkoda... – dodaje ze smutkiem. Ostatni raz udało mu się porozmawiać z przyjacielem rok temu. Już wtedy pan Andrzej cierpiał na alzheimera, chorobę zaburzeń pamięci. Lekarze zdiagnozowali ją u niego w 2014 r.

Jesień życia i trudne chwile mógł dzielić z ukochaną żoną Moniką Dzienisiewicz-Olbrychską (†77).

Reklama

Była to jego trzecia żona. Wcześniejsze małżeństwa, z aktorkami: Marią Chwalibóg i Ewą Żukowską, z którą miał córkę Katarzynę, nie udały mu się. To pani Monika opiekowała się aktorem podczas postępującej choroby. Ale w czerwcu tego roku, gdy jechała samochodem, dosięgła ją nagła śmierć po udarze. Wtedy opiekę nad aktorem przejął jego pasierb, syn pani Moniki z poprzedniego małżeństwa z Danielem Olbrychskim (71), Rafał Olbrychski (45). Bo to pan Andrzej wychowywał Rafała.

Niestety, ostatecznie niezapomniany Czterdziestolatek przegrał z chorobą

Pozostały wspomnienia. – W stosunku do kobiet był prawdziwym dżentelmenem – wyznała w jednej z rozmów Joanna Kurowska (51). A Wojciech Malajkat (53) podkreśla jego poczucie humoru.

Prywatnie nazywano go „złotą rączką”, bo potrafił wszystko w domu naprawić. Zaradności nauczyło go życie. W dzieciństwie nauczył się nawet robić na drutach! Jako że był zapalonym wędkarzem, sam zbudował sobie kilka łódek. Potrafił też świetnie gotować. Andrzej Kopiczyński urodził się 15 kwietnia 1934 roku w Międzyrzeczu Podlaskim. Miał jeszcze siostrę Krystynę i brata Leszka. Wkrótce prze- prowadził się z całą rodziną do Augustowa. Tam zaskoczyła ich druga wojna. Pan Andrzej rzadko wspominał tamte czasy, ale już w życiu dorosłym panicznie bał się samolotów.

Po wojnie znów się przeprowadził, do Wrocławia

– Pamiętam głód (...), jak starałem się za wszelką cenę pomóc rodzicom: zdobyć jedzenie, pieniądze – mówił w jednym z wywiadów. Szczupła sylwetka i częste przeziębiania były przez wiele lat pokłosiem tego niedożywienia.

e Wrocławiu skończył technikum elektryczne. Mieściło się ono przy operze. Nastoletni Kopiczyński lubił podglądać śpiewaków i aktorów w przyoperowej kawiarence.

– Powiedziałem sobie wtedy: ja też tak chcę – wspominał po latach. Cel osiągnął. W 1954 r. dostał się do PWST w Łodzi. Na pierwszym roku trzy razy był wyrzucany, studia jednak ukończył. Przez wiele lat grał w teatrach poza Warszawą – w Olsztynie, Szczecinie.

Dopiero w latach 70. związał się z warszawskim Teatrem Narodowym i w stolicy pozostał do swoich ostatnich dni. Tam też ustabilizował swoje życie prywatne.

Z trzecią żoną, panią Moniką, szczęśliwie przeżyli ponad 30 lat. Od 1974 r. cała Polska znała go i kochała jako inżyniera Stefana Karwowskiego. I taki pozostanie w naszych sercach już na zawsze.

Świat & Ludzie

Zobacz również

  • Gdy jej ukochany zmarł tragicznie, straciła sens życia. Zaraz po tym dowiedziała się, że jest śmiertelnie chora. Nie chciała cierpieć. Odeszła tak, jak zaplanowała. więcej

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.